środa, 7 września 2016

Jak to się zaczęło? Czyli od Atari do Macbooka cz. 2 - Wczesne PC


WCZESNE PC 


Nadeszła wczesna era PC. Styczność z tego rodzaju platformą miałem w szkole średniej, to między innymi ze względu na pracownie komputerową wybrałem taką szkołę a nie inną 

Podczas tak zwanych "drzwi otwartych" zwiedziłem kilka szkół które były "sprofilowane" dla mnie. Pamiętam technikum mechaniczne, w którym były tylko 8-bitowe komputery w pracowni informatycznej typu ZX Spectrum czy ELWRO 800 Junior. 

Jedyna szkoła w naszym mieście (a w zasadzie też trzeba było dojeżdżać kolejką), która posiadała 16- bitowy komputer (ale chyba też tylko jeden) to było technikum kolejowe na Azorach. Pamiętam że tym jedynym 16 bitowym komputerem był Amstrad – klon PC na którym podczas wspomnianych "dni otwartych" włączone było demo z obracającą się puszką coca-coli (to samo demo które widziałem w sklepie komputerowym, o którym już wspominałem), widok wtedy dla mnie nieziemski i przykuwający uwagę.  

Co prawda reszta komputerów w pracowni to też Amstrady (czy może Scheneidery, nie ma to znaczenia koncu to ten sam komputer z inną nazwą na etykietce) tyle że jednak 8-bitowe. Amstrad CPC 464 i 664 jedne z magnetofonem inne ze 3" stacją dysków. Więc nie byłem przekonany że to szkoła dla mnie 


końcu wybrałem się na prezentację do szkoły oddalonej od mojego miasta o 20 km, jednak to co zobaczyłem przekonało mnie bez dwóch zdań do wyboru jednak tej szkoły. Pracownia w której było 20 stanowisk dla uczniów z komputerami IBM XTjeden dla nauczyciela z IBM AT.  

To była moja ulubiona pracowania w szkole, często bywałem tam, nie tylko na zajęciach z informatyki, ale i po zajęciach, jak również w trackie innych zajęć. Nauczycielka informatyki (będąca również dyrektorem szkoły) czasem zwalniała nas z innych zajęć (najczęściej z matematyki), a my w ramach wdzięczności, załatwialiśmy jej informatyczne obowiązki :) Przygotowywaliśmy stanowiska na zajęcia, wgrywając odpowiednie materiały na zajęcia dla poszczególnych klas  (nie było wtedy serwera czy chmury) więc ładownie danych do każdego komputera odbywało się ręcznie, przy użyciu dyskietek :) najczęściej 5,25"  

Pamiętam że w plecaku zawsze obok zeszytów i książek miałem kilka dyskietek, które czasem "traciły" dane z powodu fizycznych właściwości nośnika - wyginały się :)   

Ale zawsze byliśmy skorzy do pomocy w pracowni, przy okazji mogąc pogrzebać w komputerachTo były czasy jeszcze przed Windowsowe czyli na PC królował DOS.  

Wspomniany DOS wymagał trochę wiedzy, aby wykonać najprostsze czynności, na przykład aby skopiować dane na dyskietkę trzeba było wykonać szereg czynności wpisując jakieś magiczne polecenia (dirrdcopy, *.*) :) nie do pomyślenia w erze graficznych systemów gdzie, łapiemy za plik czy folder i wrzucamy w odpowiednie miejsce. Na szczęście był też bardzo pomocny w tego typu zabiegach Norton Commander, ze swoimi dwoma pseudo "okienkami" na ekranie, który bardzo przyspieszał proces pracy w DOS-ie. 

Okazało się również, że ośrodku LOK-u (Liga Obrony Kraju) w moim mieście, obok pracowni krótkofalarskiej, jest też klub komputerowy. Oczywiście stałem się i jego członkiem, żeby tylko mieć styczność z komputerami, a w zasadzie z jednym komputerem XT i uwaga jednym ATARI 800XL :)   

Tak, siedzieliśmy skupieni przy jednym PC XT i czekaliśmy na swoją kolej dostępu do klawiatury i myszki :) a w międzyczasie można było pograć sobie na ATARYNCE :)   

Z tamtych czasów jeszcze pamiętam jeden komputer do którego miałem co prawda ograniczony dostęp, ale on również pomagał mi w zgłębianiu wiedzy ma temat komputerów i DOS-a, był to jakiś PC AT u Mamy w pracy, chyba nawet jakiś prawdziwy IBM PS 


To były wczesne lata 90 więc Internet nie istniał, Windowsa nie było jeszcze, w domach królowały Amigi 500 służące w zdecydowanej większości do grania. Mnie zawsze interesowało jednak co można z takim komputerem robić innego poza graniem. Zgłębiałem języki programowania typu Turbo Pascal, C++, z literatury dostępnej w bibliotece, wymiany informacji ze znajomymi o podobnych zainteresowaniach, ale była to wiedza szczątkowa i dziś trochę żałuję że nie zgłębiłem jej jednak trochę bardziej, choć jak to mawiają na naukę nigdy nie jest za późno, więc kto wie. 
W technikum miałem również styczność ze znanym mi już TIMEX-em 2048 :) tak z moim pierwszym w życiu komputerem. Okazało się że na zapleczu jednej z pracowni technicznej znajduje się taki właśnie komputer TIMEX 2048 ze stacją dysków FDD 3000. Nasz nauczyciel od rysunku technicznego i innych technicznych przedmiotów, dysponował takim właśnie komputerem. Nie pamiętam czy to był jego własny komputer, czy może szkolny, to oczywiście jest mało istotne, bardziej znaczące jest to, że on chciał wykorzystywać ten komputer, do nauczania swoich przedmiotów, ale chyba nie do końca wiedział jak to zrobić. Tradycyjnie w czasie innych zajęć (najczęściej matematyki) wraz z grupą innych entuzjastów komputerów, wspieraliśmy go w tym pomyśle czyli wykorzystania komputera na zajęciach. Posiadając wcześniejsze doświadczenia z Basic-em Timexa pisałem programy ułatwiające zrozumienie najróżniejszych zagadnień technicznych. Pamiętam jeden program obliczający dopasowania chyba wałka do łożyska z uwzględnieniem tolerancji itd z elementami grafiki i prostej animacji. Tak jak wspomniałem TIMEX posiadał stację dysków więc przy okazji poznałem również jego TOS i CP/M, a sama praca z komputerem na zajęciach była na pewno bardziej atrakcyjna, niż zwykły wykład i całkiem wygodna również dla nauczyciela.

W roku 1996 kończyłem naukę w technikum i aby uzyskać tytuł technika, należało wykonać tzw. pracę dyplomową. Tematy do wyboru były różne, od bardzo prostych prac typzasilacze elektryczne, modele do pracowni, było również kilka bardziej zaawansowanych i związanych trochę bardziej jednak z komputerami. Ja wraz z kolegą z klasy mieliśmy do wykonania urządzenie - Symulator Pamięci EPROM, ale pamiętam również pracę innego kolegi również zafascynowanego komputerami – Przetwornik Analogowo Cyfrowy.  
Oprócz wykonania samego urządzenia należało jeszcze napisać programy do obsługi i oczywiście w postaci testowej opisać działanie urządzenia. Kolega z którym tworzyliśmy naszą pracę dyplomową, był posiadaczem komputera PC i generalnie na nim wykonywaliśmy większą część pracy. Przy budowie naszego symulatora korzystaliśmy z projektu dostępnego w fachowej literaturze elektronicznej, w raz z tak zwanym zestawem części umożliwiającym zbudowanie urządzenia. [ Dokładny opis budowanego przez nas urządzenia: SYMULATOR PAMIĘCI EPROM 2716...27512 kit ATV-270 ]
Dołączone oprogramowanie do zestawu jednak nie "powalało" swoimi możliwościami, dlatego oprócz napisania całej pracy w popularnym wtedy DOS-owym edytorze tekstów TAG, napisaliśmy również własne oprogramowanie (bazujące oczywiście na tym dostarczonym z zestawem) w Turbo Pascalu, uatrakcyjniając je dużą porcją grafiki, choć cały algorytm polegał na przeniesieniu odpowiednich danych, do określonych komórek pamięci urządzenia. 
Z wspomnianą pracą dyplomową związana jest pewna niezbyt przyjemna, wtedy dla nas historia, a mianowicie dzień przed obroną pracy dyplomowej, podczas testów działania nasza praca "wybuchła" coś poszło nie tak i urządzenie które korzystało z naszej symulowanej pamięci miało jakąś awarię i przy okazji "usmażyło" nasz symulator. 
Mieliśmy zatem napisaną pracę, działający program, tylko nie mieliśmy urządzenia :( 
Wszystko ostatecznie skoczyło się dobrze i pracę obroniliśmy najpierw teoretycznie, a za tydzień uruchomiliśmy urządzenie i obroniliśmy się wtedy praktycznie.  

Tak jak pisałem wcześniej, samą pracę napisaliśmy jeszcze na PC-cie pracującym pod DOS-em (może to z przyzwyczajania, może też z wygody) jednak był to już czas kiedy a tego typu komputerach zaczął pojawiać się Windows.  
W naszej szkolnej pracowni informatycznej powoli już również zaczynał gościć Windows 3.11 a potem chyba Windows 95. Jednak z racji tego że nie mieliśmy już oficjalnie zajęć z informatyki w ostatnich latach nauki w technikum, styczność moja z tymi systemami była dość ograniczona.  
Dopiero w kolejnych latach kiedy to nastąpił informatyczny "boom" i komputer z Windowsem był już powszechnym zjawiskiem, ja również zacząłem z niego korzystać.  

Na marginesie wspomnę tylko, że choć moje pierwsze ATARI 65 XE zamieszkiwało już bardziej szafę, niż biurko, to pamiętam że okazjonalnie jeszcze było wyciągane, żeby pograć sobie w jakąś już wtedy oldschoolową grę, jak również pamiętam jakieś próby pisania programów przy użyciu Quick Assemblera 

A o pracy już na Windowsie będziecie mogli przeczytać już w kolejnym odcinku. 

Zapraszam do czytania. 

sobota, 27 sierpnia 2016

Mac Mini cz.2 czyli Asystent Migracji

Mac Mini cz.2 czyli Asystent Migracji

Tak jak pisałem niedawno, stałem się posiadaczem Mac-a Mini jest to  model A1176, który miał służyć jako komputer do zarządzania multimediami na moich iUrządzeniach typu iPod (classic) i iPad 2. Po sprzedaży mojego poprzedniego macbooka, został mi wyciągnięty z niego dysk z bogatą biblioteką multimediów w iTunes typu pliki muzyczne pokatalogowane w albumy, podcasty, playlisty z plikami używanymi również w moje pracy zawodowej, ale i książki i gazety i co najważniejsze zsynchronizowany z tą biblioteką był wspomniany iPod i iPad. Pomysł zatem był taki żeby kupić sobie maca mini i wsadzić do niego ten dysk i nie czuć że coś się zmieniło w zarządzaniu tymi mediami. Okazało się jednak że na Macu mini ostatnim systemem jaki można uruchomić to Lion, natomiast na wyciągniętym ze sprzedanego Macbooka dysku zainstalowany był Moutain Lion i tu zaczęła się zabawa :) 

perspektywy przebytych doświadczeń, dziś myślę że najprostszym rozwiązaniem byłoby jednak zamienić maca mini na nowszy model ale.... tak się nie stało. 
Ale zacznijmy od momentu w którym zakończyłem ostatni wpis o Macu Mini. 
Mamy postawionego Liona i zrobiony porządek na dysku i pomysł na migrację danych z dysku (z Macbooka) na Maca Mini. Spróbujemy przenieść dane z nowszego systemu Mountain Lion (10.8.6) do starszego Liona (10.7.5). Przeczucie mnie jednak nie zawiodło i żeby nie próbować "poligonowychpoczynań na świeżym systemie miałem już kopię w Time Machine. 
Uruchamiamy asystenta migracji i do dzieła, zaznaczamy skąd, gdzie i co chcemy przenieść i klikamy dalej i proces się zaczyna :) 








Wiedząc że proces pewnie chwilę zajmie, postanowiłem zrobić to wieczorem i przez nockę asystent przeniesie wszystkie dane, a rano będziemy mieli gotowy poprzedni system z mojego byłego Macbooka. W chwilę po uruchomieniu asystent stwierdził że zajmie mu to jakieś 3 godziny i 40 minut. Tak naprawdę jednak zajęło mu to grubo ponad 5 godzin. 



Tak jak wspomniałem uruchomiłem asystenta i poszedłem spać a rano na ekranie czekał na mnie taki oto napis: "Przenoszenie danych zakończyło się sukcesem".




Uradowany że jednak u Apple-a wszystko działa, uruchomiłem system po migracji danych.  
Niestety problem pojawił się już przy logowaniu, jako użytkownik poprzedniego komputera (którego dane zostały przeniesione na ten komputer). System wciąż informował mnie o błędnie wpisywanym haśle tego użytkownikaProblem rozwiązałem logując się jako zupełnie inny użytkownik z prawami administratora i mogłem zmienić ustawienia dostępu do danych migrowanego użytkownika, oraz zmienić jego hasło. Po tych czynnościach udało się w kocu pomyślnie zalogować.



Jednak okazało się że nie wszystko działa tak jak trzeba, niestety. Generalnie wszystko się przeniosło bez problemu, dane programy, ustawienia, wszystko niby było, tyle że nie działało tak jak powinno. Zmiany które nastąpiły w Mountain Lion w stosunku do Lion są na tyle duże i na tyle istotne, że tak zwana kompatybilność wsteczna jest znikoma, a wielu przypadkach oprogramowania systemowego wręcz nieistniejąca. 






Jak widać na załączonych obrazkach programy: Kontakty, Kalendarz, Przypomnienia, Notatki, Wiadomości, albo nie istnieją w Lionie, albo są tak bardzo zmodyfikowane że są niekompatybilne z programami w Mountain Lionie.  

Trochę mnie to zasmuciło, ale miałem nadzieje że może jednak iTunes będzie działa i może samo przeniesienie biblioteki będzie możliwe jeśli zadziała na starszym systemie. Tu niestety również zmiany dokonane w tym programie były na tyle drastyczne, że i również iTunes jest wstecznie niekompatybilny. 


Jak widać pomysł z migracją danych z nowszego systemu do starszego (w tym przypadku z 10.8.6 do 10.7.5) był pomysłem zupełnie nietrafionym i tak jak wspomniałem wcześniej, najprostszym a jednocześnie najskuteczniejszym wyjściem z założonego planu na komputer do przechowywania mediów, było by jednak zakupienie nowszego Maca Mini. Na ten cel trzeba jednak przeznaczyć przynajmniej dwukrotnie wyższą kwotę niż cena zakupionego modelu Maca Mini A1176. Znajdziemy go na Allegro zaczynając od 700 zł w górę. To już chyba lepszym (ale i droższym wyjściem) jest zakupienie jeszcze wyższego modelu (tego już bez napędu, w cenie od 1100 zł na Allegro) i problem kompatybilności mamy załatwiony, na parę lat przynajmniej, a w moim przypadku odkręcenie paru śrubek i włożenie dysku z poprzedniego komputera załatwiłoby wszystkie problemy.   Mac Mini A1176 został jednak ze mną :) Problem rozwiązałem "tworząc" nowy system Lion na potrzeby współpracy z iUrządzeniami, robiąc porządek z w bibliotece mediów i w systemie, instalując tylko potrzebne rzeczy. Co prawda trwało to trochę czasu, ale jak na razie (odpukać) wszystko działa bez problemu. Część treści "pojawiła się" już w iTunes dzięki iCloud, a część musiałem wrzucić tam ręcznie. Musiałem oczywiście wykasować zawartość iPod i iPada żeby móc zsynchronizować dane z nowym iTunesem, ale już wszystko jest opanowane i działa tak jak powinno. Lubię wyjść sobie na spacer z iPodem i słuchać podcastów. Mam oczywiście taką możliwość w iPhone ale to strasznie zużywa pamięć (żeby przechować taką ilość mediów) no i oczywiście w zastraszającym tempie zużywa baterię, a po drugie, ja lubię jak urządzenie nie robi wszystkiego na raz :) iPhone służy mi jako telefon i komunikator, iPad służy do konsumpcji treści typu czytanie ebooków, gazet i przeglądania Internetu, iPod do słuchania podcastów, audiobooków i muzyki, Mac mini zarządza tymi treściami i multimediami, a nowy Macbook Pro służy mi do pracy i tak sobie myślę że to całkiem niezły podział obowiązków jest :) i całkiem dobrze to działa. Większość rzeczy i tak przechowuję w chmurze, więc ewentualny dostęp mam prawie z każdego urządzenia.  

Zapraszam do komentowania oraz do dzielenia się własnymi tego typu doświadczeniami.