czwartek, 13 kwietnia 2017

Graczem od zawsze cz.4 - Retro Suplement

Graczem od zawsze cz.4 - Retro Suplement

Cykl trzech części "Graczem od zawsze" został w zasadzie zakończony, jednak niespodziewanie pojawił się ciąg dalszy, związany z tematem mojego grania, który spowodował napisanie tego właśnie "suplementu".

Od jakiegoś czasu jestem posiadaczem PlayStation Portable (o czym pisałem we wspomnianym "Graczem od zawsze i EA Games ChallengeEverything"). Zaraz po zakupie konsolki, jak to z reguły bywa, nie rozstawałem się z urządzeniem prawie wcale, spędzając wiele godzin, wpatrzony w niewielki ekran konsoli. Poznawałem wtedy znane mi wcześniej porty gier z innych konsol tym razem w wersji na PSP, jak również te zupełnie nie znane mi tytuły, wydane na konsolkę od SONY.


Gdy pierwsze emocje już opadły, muszę przyznać że kilka razy w coś oczywiście zagrałem, ale niezbyt często sięgałem po to mobilne urządzenie. Jednak od zeszłego tygodnia znów nie rozstaję się z konsolką prawie wcale i w każdej wolnej chwile wyciągam ją z futerału, żeby sobie w "coś" zagrać :) A to za sprawą pewnej ciekawej możliwości PSP, którą odkryłem przez przypadek w internecie, jak to często bywa, szukając czegoś zupełnie innego, nie związanego z tym tematem. Okazuje się że konsola PSP może "udawać" małe ATARI, nie tylko zresztą ATARI, ale również inne retro sprzęty do grania, przy pomocy emulatorów. Tak wiem że niektórzy stwierdzą, że to tylko emulatory. Pisałem już o tym wcześniej, przy okazji emulowania przy pomocy RetroPie i możliwości zagrania na ATARI przy pomocy XBOX-owego pada, że mi to bardzo odpowiada. Teraz otrzymałem jeszcze lepsze rozwiązanie, czyli mobilne ATARI. Naprawdę bardzo dużo radości sprawia możliwość zagrania w ulubione tytuły z przed wielu, wielu lat i to w zasadzie w każdej możliwej sytuacji, mając ATARI przy sobie. Oczywiście, ktoś powie, że można to zrobić przecież inaczej, "prawdziwie", kupując ATARI LYNX. Oczywiście że już o tym pomyślałem i być może zaowocuje to finalnie zakupem LYNX-a, ale skoro posiadam PSP, to czemu nie skorzystać i z tej możliwości. Tak więc, SONY PlayStation Portable zostało odkurzone, emulator zainstalowany i ATARI w wersji mobilnej odżyło, przywołując wspomnienia.
Internetowa strona na którą udało mi się trafić i z której można pobrać emulator ATARI na PSP to http://psp.akop.org/atari800.htm.
Akop Karapetyan to autor tego pomysłu, czyli dostosowania na potrzeby konsoli PSP, znanego i popularnego emulatora Atari800, napisanego w roku 1995 przez David-a Firth-a.


Sam proces instalacji emulatora przebiega standardowo i nie jest skomplikowany.

Dekompresujemy pobrany plik i utworzony folder "atari800psp" przenosimy na kartę pamięci konsoli, do katalogu "GAME". Oczywiście sama konsola musi mieć zmienione oprogramowanie systemowe na tak zwane Custom Firmware, umożliwiające uruchamianie aplikacji homebrew. Czyli używając popularnego języka konsola musi być "przerobiona”.



Ponieważ posiadam dwie tego typu konsolki, a że cel uświęca środki, jedna z nich mogą zostać przeznaczona na tzw. "poligon doświadczalny".

Oprócz zainstalowanego emulatora będziemy potrzebować jeszcze gier :) które możemy pobrać na przykład ze strony atarionline.pl. Obrazy gier w formatach ATR czy XEX, umieszczamy w katalogu "games" który znajduje się w skopiowanym wcześniej na kartę folderze atari800psp. I to w zasadzie tyle. Wystarczy włączyć konsolę, uruchomić emulator, by czas cofnął się o dobrych parędziesiąt lat i znów stać się dzieckiem :))))






W pierwszej kolejności, aby przyzwyczaić się do nowego "wcielenia" ATARI, uruchomiłem oczywiście: Robbo czy River Raid i Road Race, Chakie Egg, Arkanoid czy Abracadabra. Dopiero za chwilę uruchomiłem te które wymagały, według moich wspomnień, trochę więcej czasu: Pitfall, Montezuma Revenge (czyli Preliminary Monty), Hero ale również ulubione polskie produkcje takie jak, Misja, Fred, HansKloss, Ad.2044Klątwa czy Miecze Valdgira. Wtedy zabawa już była na całego. Wspomnienia zostały przywołane.




Tak jak i proces instalacji nie nastręcza problemów, tak samo jest z obsługą samego emulatora na konsoli.



Menu programu uruchamiamy przyciskając jednocześnie dwa umieszczone na górze PSP przyciski (bumpery) "Lewy" + "Prawy".

Pierwsza zakładka to "GAME", tu znajdziemy zawartość katalogu "games" emulatora, do którego wcześniej skopiowaliśmy swoje pliki z grami.



Drugą pozycją menu jest zakładka "SAVE/LOAD" i tu możemy zapisać i odczytać oczywiście taż, stan naszej gry, Możemy zapisać 10 takich stanów. Zapisywany jest aktualny stan całej pamięci naszego emulowanego ATARI i w ten sposób mamy możliwość przerwania gry w dowolnym momencie i powrotu do niej gdy czynnik powodujący przerwę w grze przestanie już nas nękać :)




Kolejna zakładka menu to "CONTROLS" która pozwala przyporządkować odpowiednie funkcje ATARI (czy kierunki wychyleń joysticka) pod odpowiednie przyciski i kontroler w PSP. Każdy zapewne ma własne preferencje i to tu właśnie możemy je ustawić.


Czwarta zakładka menu "OPTION" pozwala również po swojemu skonfigurować sprzętowo nasze ATARI na PSP. Możemy zmienić format wyświetlania obrazu, czy w grupie "Performance" ustawimy częstotliwość pracy zegara naszego PSP, ale również włączymy/wyłączymy synchronizację oraz limiter czy licznik klatek. Dla mnie ustawienia defaultowe są wystarczające, ale jeśli ktoś ma ochotę, to tu da się tuningować emulator :)


Ostatnia zakładka to "SYSTEM" i tu mamy możliwość ustawień systemowych naszego "udwanego" ATARI.
Pierwsza grupa "Storage" przydaje się gdy mamy gry wielo-dyskietkowe. Tutaj właśnie możemy "umieszczać" odpowiednią dyskietkę której gra aktualnie potrzebuje.
Grupa "Audio" pozwala cieszyć się dźwiękiem STEREO emulując drugi układa POKEY.
Kolejna opcja pozwala na usunięcie na krańcach ekranu kilku pixeli, co może się przydać, gdy na brzegach obrazu pojawią się niechciane "śmieci".
Dalej możemy ustawić system wyświetlanie PAL/NTSC czy rodzaj emulowanej maszyny (800, 800XL, 130XE, 320XE, 5200) czy możliwość zapisaniu "screenshota"


Te informacje powinny w zasadzie wystarczyć do bezproblemowego używania PSP jako mobilnego ATARI, może wspomnę jeszcze tylko, że gdy będziemy potrzebować użyć pełnej klawiatury ATARI, wystarczy nacisnąć "Prawy" górny przycisk (bumper) i klawiatura "pojawi" się nam na ekranie.

Tu w zasadzie temat mógłby się skończyć, ale postanowiłem jednak przyjrzeć się samemu PSP trochę bliżej. Cofnijmy się zatem do roku 2004........ale o tym napiszę już w kolejnym odcinku, rozpoczynając zupełnie nowy cykl "opowieści" z rysem historycznym w tle, eksponatów z mojej kolekcji.


środa, 5 kwietnia 2017

Jak to się zaczęło? Czyli od Atari do Macbooka cz. 5 - Mój Pierwszy PC

Prawdziwie mój pierwszy PC.


Mój pierwszy PC-et pojawił się w roku 2003, skończyłem wtedy studia licencjackie i kontynuowałem naukę na studiach magisterskich. Przyznany mi wcześniej kredyt studencki, z racji kontynuowania nauki, został przedłużony na kolejne dwa lata i wtedy stwierdziłem że, to chyba będzie dobry moment, na zakup w końcu własnego komputera. Wybór był oczywisty, że będzie to stacjonarny "blaszany" PeCet z systemem Windows XP. Decyzja zapadła. Ponieważ, stacjonarny komputer w akademiku mojej dziewczyny, radził sobie już coraz gorzej, z powierzonymi mu zadaniami, ją również przekonałem, że najlepszym rozwiązaniem będzie wymiana "parku maszynowego". Nasz wspólny znajomy pracował wtedy w sklepie komputerowym, w moim mieście i postanowiliśmy jemu zlecić złożenie dla nas komputerów. Oczywiście  według mojej specyfikacji. Założenie było również takie, że będą to dwie identyczne maszyny, aby nie było ewentualnych problemów, ze sterownikami, czy innymi sytuacjami. Moglibyśmy wtedy też, bez problemu uruchamiać własny system, wkładając swój dysk, do tego drugiego komputera. Nie udało się może dokładnie zbudować takich samych maszyn, ale w razie konieczności, założona procedura podmiany systemów udałaby się bez problemu. Co prawda nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja, ale założenie według mnie, było słuszne :) 

Specyfikacja naszych komputerów:

- Procesor: AMD Athlon XP 1800+
- Płyta główna: MSI KT-4V-AV
- Pamięć RAM: 256 MB
- Karta Graficzna: GeForce4 MX-440 
- Karta TV+FM AVACS
- Dysk Twardy HDD: 80 GB
- Nagrywarka CD-RW
- Napęd: DVD ROM
- Stacja dyskietek :)




Faktura i gwarancja



Płyta z procesorem (zdjęcie oryginalne)

Całość zamontowana była w obudowie MIDI ATX CODEGEN (oryginalne zdjęcia poniżej). Obudowa drugiego komputera, nieznacznie tylko się różniła, ale była to również MIDI ATX firmy CODEGEN.





  Obudowa drugiego komputera

Mój zestaw musiał być dodatkowo rozszerzony o monitor (HUNDAI ImageQuest V770+ monitor CRT 17") oraz myszkę i klawiaturę, które komputer dla Ewy odziedziczył po swoim "akademickim poprzedniku". Nie kupiłem natomiast "głośników multimedialnych", wykorzystując do tego celu, zestaw głośników posiadanej "wieży stereo", z czasem dopiero zamienioną na zestaw głośników CREATIVE 2.1 SBS 350


Monitor HUNDAI ImageQuest V770+ (zdjęcie oryginalne)


Pierwsze głośniki multimedialne 

Komputery zostały „zaprojektowane“ z myślą o wszechstronnym zastosowaniu i  myślę, że jako tego typu multimedialne maszyny sprawdzały się bardzo dobrze. O ile komputer mojej dziewczyny zmienił "poprzednika" w akademiku i pracował głównie on-line, o tyle mój pracował prawie wyłącznie off-line. Nie posiadałem w domu podłączenia do internetu, a komputer w założeniu zaprojektowany był również do produkcji muzycznej i edycji audio, abym mógł również "po godzinach" pracować w domowym zaciszu, z materiałem dźwiękowym rejestrowanym w naszym studio nagraniowym, o którym pisałem w poprzednich częściach. Do tego celu w komputerze zainstalowana została specjalna kieszeń na dysk, umożliwiająca wymianę danych pomiędzy komputerami w studio i w domu. 



Mój nowy komputer wyśmienicie sprawdzał się w jeszcze innej dziedzinie, w obróbce VIDEO. Aby wyeliminować z ograniczonej przestrzeni mojego pokoju, jak i pokoju akademickiego mojej dziewczyny, telewizory (co prawda "turystyczne", ale oczywiście kineskopowe), projekt komputerów zakładał użycie tunera TV i FM w postaci karty rozszerzeń PCIOczywiście takie rozwiązanie posiadało jedną wadę. W czasie oglądania TV, na pełnym ekranie monitora, nie można było równolegle "pracować na komputerze" i o ile mi ten problem zupełnie nie przeszkadzał, o tyle w akademickich wieloosobowych pokojach był to dość spory problem (najczęściej pojawiał się podczas popołudniowych seriali), więc ostatecznie standardowy telewizor wrócił do łask, a sama karta tunera była używana bardzo rzadko, za to dużo częściej wykorzystywany był tuner radia FM.




Karta TV, oraz dołączone do niej oprogramowanie, oprócz oglądania programów telewizyjnych (również nagrywanie ich na dysku), umożliwiało również, poprzez dodatkowe złącze (Composite VIDEO IN) zgrywanie materiałów video z analogowego źródła, czyli na przykład z  kamery czy magnetowidu, do postaci cyfrowego pliku. Oprogramowanie umożliwiało również prostą edycję zgranego materiału. Zgrywałem wtedy całkiem sporo materiałów video z koncertów ówczesnego mojego zespołu, pożyczoną od znajomego kamerą SONY Video8, jak również nagrywałem dużo ciekawych audycji telewizyjnych. Mam je do dziś, zapisane na płytach DVD-R, choć przy dzisiejszym dostępie do YOUTUBE, czy innych tego typu serwisów, gromadzenie takich materiałów troszkę się już zdewaluowało. Ale wtedy było zupełnie inaczej. 



Pozostając jeszcze przy temacie VIDEO. Wtedy płyta DVD-R nie była tak powszechna, a same nagrywarki płyt DVD również kosztowały całkiem spore pieniądze i w moim komputerze dopiero z czasem pojawił się taki napęd, początkowo zainstalowany był odtwarzacz DVD-ROM oraz nagrywarka CD-RW. Dlatego też komputer służył również do przekodowywania płyt DVD z koncertami lub filmami, do popularnych wtedy formatów VCD czy SVCD, oraz wspomnianego już wcześniej DivX-a i zgrywanie ich na płyty CD-R. Oczywiście odbywało się to kosztem jakość materiału, ale wtedy nikomu to nie przeszkadzało. Zresztą ostatecznie materiał oglądany był na 17" monitorze CRT :)
Z czasem nośnik DVD upowszechnił się, a cena nagrywarek spadła do akceptowalnego poziomu, a miejsce oprogramowania przekodowującego materiał formatu DVD na SVCD czy VCD pojawiło się takie, które umożliwiało zgranie materiału z dwuwarstwowych płyt DVD o pojemności 8,5 GB (DVD+DL, gdyż na takich najczęściej były wydawane koncerty czy filmy) na jednowarstwowe (DVD-R) o pojemności 4,7GB. Programy takie umożliwiały usunięcie "niepotrzebnych" wersji językowych, ścieżek dźwiękowych czy dodatkowych materiałów video, lub jeśli i to wciąż było "za dużo" na standardowy krążek 4,7 GB, delikatnie i w zasadzie niezauważalnie kompresowały video (takim programem był np. DVD Shrink).


Dzięki mojemu domowemu komputerowi, nie byłem już tak bardzo „przywiązany“ do studia stworzonego w Domu Kultury i tak jak wspomniałem, mogłem „zabierać pracę do domu“,  ale również zapisywać i tworzyć własne pomysły poza murami studia. Wtedy trozbudowałem system o zewnętrzny interfejs audio - USBAUDIOPHILE firmy M-AUDIO





To był prosty i bardzo fajny dwukanałowy interfejs audio, do którego producent dołożył, nieznane mi wtedy oprogramowanie, którego używam w zasadzie do dziś czyli ABLETON LIVE wtedy wersji chyba czwartej (dziś używam w wersji 9 LITE) Z czasem "studio" w domu rozbudowałem o instrument klawiszowy typu Workstation - KORG TRITON w wersji LE i w ten sposób stałem się prawie całkowicie uniezależniony od studyjnego pomieszczenia. Większość pracy mogłem teraz swobodnie wykonywać w moim "domowym studiu". 






Mój stacjonarny PeCet oprócz zastosowania w produkcji muzycznej, czy amatorskich „produkcjach filmowych“, służył również jako maszyna game-ingowa. To przy tym komputerze właśnie spędzałem niezliczone ilości godzin (z reguły nocnych) z grami z mojej ulubionej serii Need For Speed (czy Mafii i Max Payne 2 (o czym pisałem na blogu w cyklu „Graczem od zawsze i EA GAMES CHALLENGE EVERYTHING). 



To był komputer zaprojektowany jako komputer do wszystkiego (modne określenie wtedy to komputer multimedialny) i w tej roli spełniał się znakomicie. Jedynie brak podłączenia do internetu w domu, potrafił mnie skutecznie odciągnąć od ekranu mojego komputera. Aby móc korzystać z internetu, musiałem udać się na spacer do miejskiej biblioteki, gdzie internet co prawda był darmowy, ale pewne ograniczenia w ilości dostępnych stanowisk czy czasu korzystania z komputera i tak w końcu kierowały mnie do płatnych kafejek internetowych. Na dłuższe "sesje internetowe" mogłem liczyć jedynie podczas powrotów ze swoich studiów, gdy zatrzymywałem się w akademiku u mojej dziewczyny i zdarzało się, że nawet na kilka dni (i nocy) potrafiłem przyłączyć się do "internetowego Matrix-u". Zabierałem ze sobą swój dysk twardy i zapisywałem na nim interesujące mnie rzeczy, zdobyte z zasobów sieci akademickiej, czy internetu, a po powrocie do domu już off-line mogłem na spokojnie je przeglądać. I tak do kolejnego wyjazdu :) Coraz większa ilość gromadzonych danych, oraz obawa przed uszkodzeniem mojego systemowego dysku komputera, doprowadziła do kupna kolejnego dysku twardego. Na jednym dysku miałem zainstalowany system i niezbędne aplikacje, oraz "Moje dokumenty", natomiast  drugi dysk zainstalowany w kieszeni był dyskiem przenośnym i służył jako magazyn danych tymczasowych

Komputer pracował w zasadzie bez przerwy :) jeśli nie nagrywał czy edytował dźwięku, zapewne renderował, lub kodował pliki video, jak również dostarczał rozrywki w postaci gier. Jedynie brak internetu był dla mnie trochę kłopotliwy, ale radziłem sobie z tym jak mogłem. W końcu los znów tak wszystkim pokierował, że nawet dostęp do internetu został "poprawiony". Ale o tym napiszę już w kolejnej części.




C.D.N.