środa, 29 marca 2017

Graczem od zawsze i EA Games Challenge Everything cz. 3

NFS - powrót do przeszłości


Napisałem w poprzednim odcinku, że rok 2015 kończy obecną serię NFS, ale dla mnie, ma ona zupełnie inny ciąg dalszy, jak już wspominałem, związany jest on z przeszłością. 

Dziś już dokładnie nie pamiętam, czym zostało to spowodowane, ale w tym okresie nastąpiła u mnie, kolejna (druga już) fala RETRO, a zaczęła się od przenośnych konsolek. Spowodowane było to najprawdopodobniej specyfiką mojej pracy i możliwością pogrania w ulubione tytuły.


W zasadzie nigdy "nie wkręciłem się", w granie w gry na telefonie, choć sporadycznie pojawiała się jakaś tego typu aplikacja, to nigdy, nie zagościła na dłużej. Jednak trzeba przyznać, że możliwość grania nie tylko przed telewizorem ma swoje plusy. Oczywiście dotykowy interfejs współczesnych smartfonów, powoduje poważne uproszczenia w grach, według mnie, do tego stopnia, że staje się ona mało atrakcyjna. Grałem oczywiście w ulubioną serię NFS, nie pamiętam już dziś dokładnie, ale chyba były to NFS SHIFT i NFS UNDERCOVER w wersji na iOS i nie przekonały mnie zupełnie te gry do siebie.




Need For Speed Shift



Need For Speed Undercover

Pomyślałem wtedy o czymś co jednak trochę bardziej zostało zaprojektowane dla graczy mobilnych, czyli konsolki przenośne typu heand-held. Na rynku były wtedy Nintendo 3DS czy PlayStation VITA, jednak nie chciałem inwestować, w coś co może znudzi mi się za tydzień, a dodatkowo tak jak wspomniałem odezwało się we mnie zamiłowanie do retro. Wybór padł zatem na stosunkowo tanie konsole poprzednich generacji.

Pierwsza w kolekcji pojawiła się konsolka (a w zasadzie to nawet dwie konsole) firmy SONY - nieśmiertelne PSP-3004.




Nigdy nie byłem fanem firmy SONY, ale ta decyzja została podjęta zdroworozsądkowo, gdyż okazało się, że na to urządzenie mamy najwięcej dostępnych tytułów, nie tylko mojej ulubionej serii z samochodami, ale również innych ciekawych tytułów z przeszłości, które chciałem sobie może nawet, nie tyle co przypomnieć, tylko jakby odkryć na nowo. Większość tytułów które pojawiły się w mojej kolekcji znałem tylko ze słyszenia, więc tym bardziej zapałałem chęcią posiadania tego urządzenia. Obydwie konsole PSP zakupiłem na OLX. W „pakiecie sprzedażowym“ był zawsze jakiś zestaw gier (Dwie części Star Wars Battlefront: Renegade Squadron i SWB II, Prince of Persia - Rival Swords, Beowulf, Harry Potter and the Geoblet of Fire), ale żadna na dłużej mnie nie przyciągnęła. Zakupiłem więc hurtowo na allegro, wszystkie gry ze swojej ulubionej serii NFS i wtedy konsola zagościła w moich rękach na dłużej. Pamiętam, że spędzałem z nią w pracy każdą wolną chwilę grając w NFS UNDERCOVER, NFS SHIFT czy MOST WANTED 5-1-0. Inne zakupione wtedy gry z serii NFS to CARBON, PRO STREET, UNDERGROUND RIVALS.



Oczywiście poza nutką retro, gry różniły się również od swoich pierwowzorów z dużych konsol czy PC, jednak dostarczały całkiem sporą ilość frajdy szczególnie NFS UNDERCOVER i SHIFT
W kolekcji zaczęły pojawiać się kolejne tytuły TEST DRIVE, DRIVER 76, GRAND TURISMO, MIDNIGHT CLUB 3, czy THE FAST AND THE FURIOUS, ale również kilka gier typu „strzelanki“ - ARMY OF TWO, CALL OF DUTY Road to Victoryktóre również na dłuższe chwile przykuwały  do konsoli.




Zgłębiając temat konsol przenośnych, kolejnym zakupionym retro sprzętem był hand-held NINTENDO DS Lite, a wgryzając się bardziej w temat i historię firmy NINTENDO, do konsolowego retro grona dołączył NINTENDO GAME BOY najpierw model ADVANCE a potem zmieniony na jeszcze bardziej poręczniejszy model NINTENDO GAME BOY ADVANCED SP. Powód zmiany modelu  GAMEBOY-a był dość prozaiczny, chodziło o brak podświetlania ekranu w modelu ADWANCE, co dla mnie, pracującego z reguły w warunkach bez oświetlenia, miało dość duże znaczenie :) 

NINTENDO DS LITE

NINTENDO GAME BOY ADVANCE SP


Oczywiście do obydwu urządzeń zakupione zostały kartridże z grami z serii NFS. NFS MOST WANTED (DS), UNDERGROUND I i UNDERGROUND II (GB) czy nieznana mi do tej pory gra na NINTENDO DS - Need For Speed NITRO (z roku 2009).



Tak jak w przypadku SONY PSP również tu, wersje różniły się czasem nawet bardzo znacząco, od znanych mi wersji „desktopowych“, ale oczywiście jest to zrozumiałe i podyktowane ograniczaniami sprzętowymi. Grafika była zdecydowanie uboższa, nawet od tego co można było również znaleźć w wersjach na smartfona (w końcu te urządzenia dzieli przepaść technologiczna), natomiast samo granie, przy pomocy fizycznych kontrolerów, była o wiele wygodniejsza i z racji przyzwyczajenia do padów konsolowych również bardziej intuicyjna.

Przez myśl przemknął mi pomysł dokupienia specjalnej obudowy do telefonu w kształcie kontrolera jak w XBOX-ie, ale nie pamiętam już czemu pomysł spełzł na niczym. 

Przypuszczalnie chodziło o to, że dostępne wtedy na rynku o pady były przeznaczone do poprzedniej wersji telefonu i nie pasowały już do mojego obecnego. Pomijając oczywiście brak „RETRO“ w tym urządzeniu :) 

Na fali retro, jak również chęcią poznania gier, o których kiedyś tylko słyszałem, a nigdy nie zagrałem, lub znałem tylko jej współczesne wersje oraz chęć dotarcia do korzeni spowodowała kolejne retro zakupy. Tym razem nie były to już wersje przenośne, ale pełnoprawne konsole z przed lat. I tak w mojej kolekcji pojawił się pierwszy XBOX (CLASSIC)


W tym przypadku, grą która przyczyniła się do tego zakupu był WOLFENSTEIN. Ukończyłem wtedy już dwie gry z tej serii na XBOX ONE - WOLFENSTEIN THE NEW ORDER i WOLFENSTEIN THE OLD BLOOD, a z czasów DOS-owych pamiętałem wersję WOLFENSTEIN 3D (z roku 1992), która nigdy jakoś nie przypadła mi do gustu, ale pamiętam, że wspominany wcześniej mój cioteczny brat, zagrywał się na swoim ówczesnym PeCecie w tę grę godzinami. Obecnie ten tytuł jest również dostępny we wstecznej kompatybilności również na XBOX ONE, ale jakoś wciąż nie przekonałem się do jego zakupu.



Chciałem zobaczyć jaką drogę ewolucji, przeszła ta gra od WOLFENSTEINA 3D do produkcji na XBOX ONE. Okazało się, że WOLFENSTEIN 3D, był już trzecią grą z całej serii, pierwszą grą był CASTLE WOLFENSTEIN (1981) i BEYOND CASTLE WOLFENSTEIN (1984), jednak po screenach i filmach znalezionych w internecie, stwierdziłem, że, aż tak głęboko chyba nie chcę sięgać i dwie pierwsze gry „odłożyłem na później“. Za to kolejne tytuły wydane po WOLFENSTEIN 3D wydawały się już ciekawsze do "bliższego poznania". SPERA OF DESTTINY (1992) został również „odłożony“ z racji podobieństwa do W 3D, oraz platformy systemowej MS-DOS. Natomiast gra RETURN TO CASTLE WOLFENSTEIN z roku 2001, zainteresowała mnie do tego stopnia, że miała swój udział w podjęciu decyzji, o zakupie wspomnianego "pierwszego" XBOX-a. 


Oczywiście gra, nie była głównym przyczynkiem do zakupu konsoli, gdyż już wcześniej nosiłem się z takim zamiarem, aby uzupełnić swoją kolekcję konsol Microsoftu. Eksploatowałem już wtedy XBOX ONE, a poprzednia konsola XBOX 360 w wersji SLIM, zakupiona jako „prezent z okazji ślubu“, nie został sprzedany, lecz trafił do mojego rodzinnego domu, jako centrum rozrywki podczas przyjazdów na wszelkie święta, czy rodzinne odwiedziny. Zresztą sprawdza się bardzo dobrze w tej roli. Brakowało zatem, tylko jednego ogniwa z całej rodziny XBOX-ów, czyli pierwszego XBOX-a CLASSIC. Znalazłem taki model, jak większość moich nabytków na OLX-ie, w dobrym stanie i w atrakcyjnej cenie (chyba 100 zł). 

RETURN TO CASTLE WOLFENSTEIN przykuł mnie do pada na długie godziny, aż został ukończony, oczywiście grałem z kilkudniowymi czasem przerwami, ale  w końcu ujrzałem upragniony koniec gry. 

Kolejnym tytułem z serii do „sprawdzenia“ był WOLFENSTEIN (z roku 2009) wydanym na XBOX 360. 


W kolejności wydania są jeszcze dwa wcześniejsze tytuły, czyli WOLFENSTEIN ENEMY TERRITORY (2003) i WOLFENSTEIN RPG (2008) jednak z kwestii platformy sprzętowej (ten pierwszy jest na WINDOWS, a drugi na iOS ) zostały odłożone również „na później“. 
Wspomniany WOLFENSTEIN (z 2009 roku), w wersji na XBOX 360 trafił do mnie.  tym razem z allegro i po raz kolejny tytuł z serii WOLFENSTEIN przyczynił się do poszerzenia mojej kolekcji konsol. 

Tak jak pisałem już wcześniej, posiadałem co prawda XBOX-a 360, jednak był on wywieziony do mojego rodzinnego domu, a chęć pogrania sobie w WOLFENSTEINA, jak również możliwość odświeżenia sobie innych tytułów, niekompatybilnych wstecznie z XBOX ONE, spowodowała że kolejny XBOX 360 trafił do mojej kolekcji konsol. 



Tym razem była to wersja PREMIUM, w eleganckim białym kolorze, wylicytowana w bardzo dobrej cenie na allegro (120 zł). Do kompletnego zestawu musiałem dokupić tylko pad i dysk, ale to były drobiazgi i szybko się z tym uporałem, aby tylko móc zasiąść z padem w ręku przed ekranem.
WOLFENSTEIN zagwarantował wiele godzin, a nawet dni bardzo dobrej rozrywki, ale wciąż jeszcze czeka na ukończenie. 
Posiadanie dwóch XBOX-ów 360, ma jeszcze tę zaletę, że teraz mogę, zabierać swoje rozpoczęte właśnie "light-retro" gry, na przykład na święta, do rodzinnego domu i tam je kontynuować, a po powrocie, mieć zaliczonych kilka kolejnych leveli gry.

Wracając jeszcze na chwilę do XBOX-a CLASSIC-a, oczywiście oprócz wspomnianego RETURN TO CASTLE WOLFENSTEIN, biblioteka gier na tą platformę sprzętową została poszerzona o dwa tytuły z mojej ulubionej serii Need For Speed, czyli NFS UNDERGROUND oraz NFS UNDERGROUND 2. 




NFS UNDERGROUND według mnie, zupełnie nic nie stracił, przez lata, ze swojego klimatu i grywalności. Za to UNDERGROUND 2, do którego wcześniej nie byłem przekonany, tym razem, po tylu latach wciągnął mnie do tego stopnia, że przez dobrych kilka dni (i nocy) z rzędu, nie wyciągałem płyty z napędu, a pada z ręki. Znów miałem "to coś", że chciałem przejść jeszcze tylko jedną trasę i wygrać jeszcze tylko jeden wyścig, a do snu nakłaniał mnie wschód słońca, lub to, że muszę  jutro iść do pracy. Myślę że tym razem uda mi się skończyć tę grę.
Obecnie, ale tylko na chwilę, postępy w grze zostały wstrzymane (choć płyta wciąż czeka gotowa, w napędzie XBOX-a), a to tylko dlatego, że pojawiły się kolejne elementy związane z RETRO. 
O ile pierwszy element, jest związany tylko pozornie z retro, to drugi już jest pełnoprawnym przedstawicielem tej grupy.

RETRO PIE to ten pierwszy element, nie jest to może prawdziwe retro, a  raczej „udawane“ przy pomocy emulatorów, ale według mnie, bardzo dobrze wpisuję się  w ten nurt. (Link do strony projektu RertoPie).







Wcześniej, oczywiście miałem już styczność z emulatorami i na PC i na Mac-u, jednak nigdy jakoś, się do nich nie przekonałem.
Natomiast to co mnie przekonało do RASBERRY PI i emulowania na nim oldschoolowych platform (również tych zupełnie mi nieznanych), to to, że można używać do grania XBOX-owego kontrolera. Pewnie i w przypadku emulacji na tradycyjnych komputerach PC (na MAC-ach mogłoby być z tym już troszkę gorzej), też by się to udało, jednak „zabawy“ z konfiguracją i ustawianiem wszystkiego, trwały by pewnie w nieskończoność i czar retro prysł by przez to, być może bezpowrotnie.



RETRO PIE jest już w pełni skonfigurowane i wystarczy podłączyć kontroler, zmapować przyciski pada i już mamy gotowe granie. Znów „odkurzyłem“ wspomnienia z ATARI, COMMODORE, AMIGI, jak również z AMSTRADA i ZX SPECTRUM, czy nieznanego mi zupełnie APPLE II.

Tak na marginesie, odnośnie ZX SPECTRUM, był też czas, kiedy zapragnąłem również stać się posiadaczem tej retro platformy sprzętowej, a żeby wszystko wiązało się ściśle z moimi wspomnieniami, zacząłem poszukiwania portugalskiego Spectrum-a czyli TIMEX-a (był to mój pierwszy "w dotyku" komputer osobisty). Udało mi się wylicytować na allegro odpowiedni model, czyli TIMEX-a 2048. Miał on jednak jakiś problem z zasilaniem i w końcu powrócił do sprzedawcy :( Trochę szkoda, ale może jeszcze kiedyś się spotkamy ;)

Raspberry Pi przywrócił wspomnienia i zapewnił kilka dobrych retro wieczorów ,ale...... i tu wracamy do głównego nurtu NEED FOR SPEED, jedna z emulowanych platform oparła się jednak "Malinowemu Emulatorowi". Chodzi o emulator Sony PlayStation 1 (PSX). Znalazłem interesujący mnie tytuł gry, w który chciałem sobie zagrać, moją ukochaną grę z serii NFS, czyli NEED FOR SPEED PORSCHE UNLEASHED, w wersji właśnie na SONY PS ONE. Okazało się jednak, że Raspberry Pi drugiej generacji, nie bardzo sobie radzi z emulacją tej platformy i choć udało mi się wczytać grę, wybrałem ulubiony tryb EVOLUTION, ustawiłem wszystko, tak jak chciałem i to by było na tyle..... gra nie ruszyła dalej.
Rozwiązaniem tego problemu, być może, było by zakupienie nowszej trzeciej wersji mikrokomputera Raspberry Pi, ja jednak wybrałem inną drogę. Postanowiłem zakupić oryginalne PlayStation ONE. Przeszukałem znany portal aukcyjny oraz tablicę ogłoszeń OLX i udało mi się trafić lokalnie na PSX-a z dwoma kontrolerami w dobrej cenie. Tak jak pisałem przy okazji PSP, nigdy nie przepadałem za urządzeniami od SONY, będąc raczej w obozie MICROSOFTU :) Jednak brak platformy równoległej generacją, od firmy z Redmond, a zdobyta wiedza i informacje na temat tej, w przeszłości rewelacyjnej konsoli, oraz mnogość tytułów do sprawdzenia, z przeszłości, przekonała mnie do zakupu "Szaraka". W ten sposób stałem się posiadaczem kolejnego retro sprzętu w mojej (pewnie dość skromnej) kolekcji.




Okazało się również, że wydana na PS1 w 2000 roku wersja NFS PORSCHE UNLEASHED, to zupełnie inna gra niż znałem ją z PC. Znalazłem również ciekawą informację, o której wcześniej nie widziałem, że przypuszczalnie do tego konkretnego portu gry, zastosowano całkiem odmienny silnik.



Oczywiście idąc za ciosem oprócz NFS PORSCHE UNLEASHED, również trafiły na kupkę „do odświeżenia wspomnień“, czy może bardziej „poznania tytułu po latach“, takie gry jak NFS II czy NFS HOT PURSUIT,  ale również zupełnie nie znane mi spin-offy serii z 1997 roku V-RALLY i z roku 1999 V-RALLY 2



Niestety poznanie tych tytułów początkowo było tylko pobieżnie, ze względu na brak karty pamięci do PS1, czyli nie miałem możliwości zapisu stanu gry, a „metoda“ stosowana w czasach ATARI, na niewyłączanie zasilania na noc, nie do końca mi odpowiadała. Na szczęście w przeciągu kilku dni, karty zostały zakupione i teraz na pewno tryb EVOLUTION w NFS PORSCHE UNLEASHED zostanie „odświeżony“ w całości :) 

To tak, mniej więcej, wygląda historia mojego grania, opisana głównie w oparciu o serię NFS, jednak tak jak pisałem wcześniej, nie tylko "jeżdżące" gry istniały w "moim graniu od zawsze". 

Wrócę może do czasów PeCetowych. Gdzie oprócz NFS godziny grania upływały mi na Max Payne II, czy czeskiej Mafii. :) Mafia II powróciła do mnie na XBOX-ie 360 i też zagwarantowała mi duża porcję rozrywki, a sentymentalny powrót do pierwszej części, udało mi się niedawno zrealizować na XBOX CLASSIC. Tak na marginesie wspomnę jedynie, że w zeszłym roku (2016), premierę miała trzecia odsłona Mafii na XBOX ONE. Jeszcze niestety nie miałem przyjemności w nią pograć, ale prędzej czy później, na pewno się to stanie.
Czasy XBOX 360 to również pochłaniające godziny gry takie jak: TEST DRIVE UNLIMITED i TEST DRIVE UNLIMITED 2, PROJECT GOTHAM RACING 3 i PGR 4, czy GRID AUTOSPORT i GRID 2, ale również seria GEARS of WAR, choć te gry, ukończyłem dopiero we wstecznej kompatybilności na XBOX ONE, czy GRAND THEFT AUTO IV. Prawdę mówiąc dopiero XBOX ONE i GAMES WITH GOLD, oraz DEALS WITH GOLD, czyli gry za "darmoszkie" lub w "przyjaznych" cenach, otworzyły mnie, jako gracza, bardziej jeszcze w innych kierunkach gier. Dodatkowo wsteczna kompatybilność, z wybranymi tytułami z XBOX360, spowodowała że zacząłem sięgać po wcześniejsze wydania, tych nowych tytułów. Tak było z całą serią BATTLEFIELD, gdzie po BATTLEFIELD-dzie 4 wróciłem do BATTELFIELDA 3, czy nawet do obydwu części BAD COMPANY. Podobnie było z serią CALL of DUTY gdzie tytuł z XBOX ONE, spowodował chęć obejrzenia "obrazków z przeszłości" na XBOX 360, a nawet XBOX CLASSIC. Tak samo było z serią SNIPER-a gdzie od najnowszego wtedy tytułu, czyli SNIPER ELITE 3, wracałem do poprzednich części na wcześniejszych platformach sprzętowych.

Patrząc wstecz, na historię mojego grania, myślę że to rzucone gdzieś kiedyś ziarnko gracza, zaczęło kiełkować i tak rośnie do dziś dnia. Następowały zmiany w technologi, jak i w samych grach. Przebyłem drogę od joystica, przez klawiaturę komputera i ekran dotykowy smartfona czy tabletu oraz kontrolera z kierownicą, do najwygodniejszego urządzenia, moim zdaniem, czyli konsolowego pada, ale gry video towarzyszyły mi zawsze ( choć bywały dłuższe lub krótsze przerwy). Dziś świat gier wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś, dostęp do gier jest też zupełnie inny. Kiedyś musieliśmy się nieźle nakombinować, żeby zdobyć nowy tytuł do grania. Dziś mamy natychmiastowy dostęp do prawie każdego tytułu. Za to kiedyś mieliśmy więcej czasu na granie w ten jeden tytuł, a dziś mamy tak wiele tytułów, że brakuje nam na nie wszystkie czasu. Czasy też się zmieniły, wszystko dzieje się szybciej, my jesteśmy starsi, mamy inne obowiązki i wtedy pojawia się tęsknota za tamtymi błogimi, beztroskimi czasami gdzie, mogliśmy w spokoju tracić dzień i noc, na zdobywanie kolejnego poziomu. Pojawia się chęć powrotu i następuje zwrot ku tzw. retro. Po czym okazuje się, że oprócz niektórych tylko tytułów gier, większość nudzi nam się po paru chwilach (albo i nie) :) Czyżbyśmy już wyrośli z grania. Chyba nie, po prostu świat i gry się zmieniły. Przyzwyczailiśmy się do innych standardów. Ale w sercach wciąż mamy tego gracza, który gdy znajdzie "TĘ" grę dla siebie, jest w stanie poświęcić, niejedną jeszcze noc.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz